Zastanów się zanim to zrobisz! To może zmienić wszystko!

Nim się tego podejmiesz przemyśl sprawę. Powiem Ci co może się wydarzyć. A właściwie, podzielę się swoim doświadczeniem, bo ja zaryzykowałam i dziś odczuwam tego skutki….

Dawno dawno temu…. mając lat 20+, łączyłam studiowanie, pracę, obowiązki domownika, dodatkową naukę i młodzieńcze życie w jedną całość. Mix dosyć intensywny i dynamiczny, z drugiej strony beztroski i swobodny. Mogłam położyć się w sobotę o 5.00 rano, a w niedzielę wstać po południu. Miło wspominam tamten czas.

Od tamtej pory minęło kilka lat. Co się zmieniło? Dzięki Bogu i ludziom jestem już absolwentką UW, pracę na etacie zamieniłam na pracę na dwóch etatach, obowiązki domownika zamieniłam na obowiązki pani domu (czytaj: sprzątaczki, praczki, kucharki)  + matki polki (czytaj: sapera, lekarza pierwszego kontaktu, psycholożki i sędziego, rozpatrującego, czy zabawa moich dzieci pod tytułem “BITKA” nosi znamiona przestępczości, czy jednak jest tylko wymianą zdań na temat – czyje jest to autko ?).

Co jeszcze się zmieniło? Aha. System pobudek. W niedzielę BUDZĄ MNIE  o 5.00 rano, a w sobotę mam ochotę położyć się już w południe.

Być może masz bardzo podobnie – też jesteś mamą, też pracujesz? Jeśli tak, to wiesz o czym mówię.

Wiesz też zapewne, jak takie zmiany odmieniają człowieka. Jego sposób postrzegania rzeczywistości ale i przyszłości. No ale nie o tym ma być rzecz!

Wracając do moich perypetii, w przeciągu kilku lat z bardzo dynamicznego swobodnego, przerzuciłam się rodzinny, iście sielankowy lajfstajl. Wszystko cudnie – serio – rodzina, dzieci, dom – kocham ten zestaw i nie zamieniłabym się nigdy i z nikim! Ale umówmy się – no ileż można żyć pod tęczą ?

Nie wszystko zawsze musi wychodzić. Mi na początkach kariery rodzinnej też nie wszystko wychodziło. Z wyjątkiem brzucha, tzn. sadła. Ustalmy – nazywamy rzeczy po imieniu , ok ? 😀

Otóż pewnego dnia ( wspomnianej wyżej sielanki) wreszcie uświadomiłam sobie, że dalej tak nie może być. Że jestem szczęśliwą mamą, ale nie do końca szczęśliwą sobą. Zasiedziała w domu, z oponą, jak co najmniej opona od JELCZA na brzuchu. Kurde no – to nie ja !

I co ?

I postanowiłam spróbować coś zmienić. Zaczęłam, oczywiście od opony. Biorąc pod uwagę fakt, że wcześniej nie trenowałam, okazjonalnie byłam na basenie lub nartach, możesz sobie wyobrazić jak moje rozleniwione ciało to zniosło. Jakbym, co najmniej, przez cały dzień leżała pod jabłonią, z której otrząsają jabłka.

Ale teraz do sedna.

Tytuł tego wpisu nieco na przekór – ale tak miało być.

O co chodzi z tymi ryzykownymi zmianami ?

Właśnie o to, o czym napisałam powyżej. Nogi, tyłek, brzuch obolałe jakby zbite cepami, ale od środka petarda ! I wiesz co ryzykujesz jak spróbujesz tego samego ?

Przeczytaj i upewnij się czy chcesz takich zmian ?

– samopoczucie 5x w kosmos i z powrotem – ( kojarzysz grę Super Mario? Wiesz co się z nim stawało kiedy zdobył grzybka ? – Dokładnie ten sam efekt!)

– dzień rozpracowany na elementy – zorganizowany, wszystko ogarnięte, petarda do działania, zawsze zostaje czas na trening

– ciało – coraz lepiej, fajniej, luźniej, swobodniej

– otoczenie pod wrażeniem Twoich zmian i energii

– wyspana, uśmiechnięta, radośniejsza, z nowymi pomysłami..

 

Tak – upewnij się , czy chcesz, kosztem swojego wysiłku podczas treningu, przejść te wszystkie etapy?

To tak naprawdę namiastka tego, co przydarza się mi odkąd wprowadziłam w życie trochę ruchu. I chociaż jak w 99% przypadków, u mnie także zaczęło się od marzenia o szczupłej sylwetce, to zmiany, do jakich doszło są o wiele cenniejsze dla mnie niż zmiany sylwetki.

 

A teraz puenta :

To co wydarzy się z Twoim ciałem, jeśli zdecydujesz się aktywniej żyć, jest do przewidzenia – będzie lepiej, znacznie lepiej! Uwierz mi! Z perspektywy czasu przekonasz się też, że nie ma powrotów do przeszłości i że nie wrócisz do ciała 20-latki – jeśli masz o dekadę więcej, ale NAJWAŻNIEJSZE, CZEGO DOŚWIADCZYSZ I O CZYM SIĘ PRZEKONASZ, TO ŻE JUŻ INACZEJ NIE BĘDZIESZ CHCIAŁA ŻYC JAK TYLKO AKTYWNIE ! I nie mam na myśli tylko treningu – bo wiem, że czasami się go po prostu nie da zrobić i koniec – bo są dzieci, bo są chore, bo masz męża w delegacji. Mam na myśli Twój nowy lajfstajl.

I chociaż efekt Super Mario po treningu to tylko naturalne reakcje biologiczno-chemiczne, które zachodzą w Twoim ciele i układzie nerwowym podczas wysiłku i aktywności, to uwierz mi, ta chemia Was połączy! Ciebie i trening !

 

 

Energii i miłego dnia!

Ewelina – Trenerka na wychowawczym